Jak język nas ogranicza?

DeathtoStock_Desk9

Dzisiejszy wpis rozpoczynam nietypowo, bo cytatami. Wszystkie pochodzą z książki „Rok 1984″ znanego zapewne nam wszystkim, G. Orwell’a. Fragmenty opisują mityczny język urzędowy wprowadzony jako obowiązkowy w opisanej przez autora antyutopii – Oceanii.

 

„Nowomowę skonstruowano nie po to, żeby zwiększyć, ale wręcz przeciwnie, żeby zawęzić zakres myślenia. Temu celowi pośrednio służyło również ograniczenie do minimum zasobu słów dostępnych użytkownikowi (…). Wyeliminowano wszelką dwuznaczność i odcienie znaczeniowe.”


„Nowomowa rzadko pozwalała rozwinąć heretycką myśl – człowiek najwyżej mógł sobie uświadomić, że stoi na progu herezji; na krok następny po prostu brakowało mu słów.”


„W porównaniu ze słownictwem używanym przez nas, zasób nowomowy był niezwykle mały , a ponadto wciąż wyszukiwano sposoby, żeby go jeszcze bardziej uszczuplić. Nowomowa tym właśnie różniła się od większości języków, iż jej słownictwo nie rosło, lecz kurczyło się z roku na rok. Każdą redukcję traktowano jako korzystną, gdyż im mniejszy wybór, tym mniejsza pokusa myślenia.”


„Tak jak ktoś, kto nigdy w życiu nie słyszał o szachach, nie jest świadom ubocznych znaczeń słów królowa i wieża, tak człowiek od dziecka mówiący wyłącznie nowomową nie będzie wiedział, że słowo równy wiązało się niegdyś z pojęciem równości politycznej, a słowo wolny z pojęciem swobody intelektualnej. Wielu przestępstw i omyłek nie będzie mógł popełnić po prostu dlatego, że nie zdoła ująć ich w słowa i nawet sformuować w myślach.”

Cytaty te dają do myślenia. Nowomowa była widocznym narzędziem rządzących, pozwalającym kontrolować społeczeństwo.  Może się to wydawać do granic nierealne, ale zwróćmy uwagę na to, jak często język ogranicza nas samych. Pomimo, iż dostępna jest nam tak ogromna różnorodność słów, nie zawsze umiemy za ich pomocą oddać to, o czym myślimy wystarczająco dobrze. Zauważamy też, jak język nasuwa nam sposób oraz pewne schematy myślenia. Ciężko jest znaleźć tutaj realny przykład wzięty z życia, właśnie ze względu na wyżej opisaną własność języka. Jest to swoiste błądzenie, poniekąd skazane na porażkę. Nie istnieje bowiem sposób , aby „przerobić „język tak, aby mógł idealnie oddawać każdą naszą myśl, prawa żądzące wszechświatem, wszystkie stany przyrody, uczucia i sposób ich postrzegania przez ludzi.

book-shelf-349934_1280

W celu wytłumaczenia choć ogólnie, przytoczę niepełny przykład z książki Ronalda D. Siegela „Uważność. Trening pokonywania codziennych trudniości.”. W naszym języku istnieją słowa ja, ty, my. Lecz czy tak naprawdę zdajemy sobie sprawę, co się zawiera w pojęciu ja? czy istnienie tych słów ma rację bytu i czy są one poprawne? Większość pewne odpowie, że tak. Pomyślmy jednak. Wyobraź sobie, że masz ochotę na jabłko. Zanim zaczniesz je jeść jest jabłko i jesteś Ty. Pomyśl czy czujesz, że to jabłko jest częścią Ciebie, czy może nie jest z Tobą połączone w żaden sposób? Teraz wyobraź sobie, że zjadłeś jabłko. Zostało ono strawione i potrzebne mikroelementy i witaminy zostały wykorzystane przez Twoje ciało do różnych procesów, m.in. do budowy nowych komórek, z których przecież cały się składasz. Czy teraz postrzegasz jabłko jako część Ciebie, czy może jako coś zupełnie oddzielnego?  Jak widzisz granica występuje w jednej chwili po to, aby za moment się lekko zatrzeć, a może nawet zupełnie zniknąć. Tak jest ze wszystkim. Możemy zauważyć, że tak jak kolonia mrówek, nigdy nie będziemy samowystarczalni i razem z całym ekosystemem, kontynentem, wszechświatem stanowimy nierozerwalną jedność. Jak się ma do tego słowo ja? Czy nie bardziej odpowiednie wydaje się teraz słowo my? A może żadne z nich nie opisuje tych zależności wystarczająco jasno?

Można więc łatwo się pogubić, myśląc nad znaczeniami słów, jak i poprawnością struktur i tym, jak sztywny jest język i jak mało opcji daje nam do wyboru. Język jest bowiem bazą dla naszych myśli. Przecież większość, jeżeli nie wszystkie, myśli w naszej głowie pojawiają się w postaci słów, zwrotów lub zdań. Aby je sformuować wykorzystujemy znaną nam mowę. Być może więc idee oraz mentalność ludzi pochodzących z bardzo oddalonych miejsc różnią się poniekąd z tego powodu –  ponieważ język narzuca im pewne reguły. Może gdybyśmy byli wolni od języka, moglibyśmy bardziej skupiać się na podziwianiu danej chwili i naszych uczuciach, zamiast je blokować lub analizować.

cf892ecb7c7bcccf5142a24a098f053c

W moim mniemaniu możemy choć częściowo uwolnić się od tego schematu, rozwijając naszą zdolność komunikacji innymi sposobami. Sztuka daje nam wiele takich sposobów komunikowania się z otoczeniem, bez potrzeby użycia słów. Malarstwo, komponowanie, rysunek, śpiew, gra, rzeźbiarstwo opowiadają o rzeczach, których nie trzeba, a czasem nie można zapisać słowami, a jednak wszyscy potrafimy odczytać natężenie i rodzaj emocji, mnogość myśli ukrytych w takim przekazie. Jedni nie rozumieją i nie czują malarstwa, inni muzyki, ale każdy z nas jest na swój sposób artystą i odczuwa znany sobie rodzaj przekazu. Jeżeli nie wiecie do końca jaki rodzaj sztuki do Was przemawia najlepiej, warto wybrać się do galerii, na koncert, lekcję garncarstwa lub choćby na spacer, aby zauważyć co Was najbardziej zachwyca: widok zielonych drzew, melodyjny śpiew ptoków, szum wody, czy może woń dzikich kwiatów. Każda okazja jest idealna do praktykowania umiejętności postrzegania świata w niewerbalny sposób!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s